Odpowiedzialność za długi spółki w organizacji

Spółki w organizacji to wciąż spora liczba podmiotów (mimo sprawnego działania systemu S24). Przypomnijmy zatem, że jest to spółka kapitałowa (np. z o.o.) od chwili podpisania umowy spółki do dnia wpisania jej do Krajowego Rejestru Sądowego. Może ona zawierać umowy czy zatrudniać pracowników. Szczególnie uregulowana została odpowiedzialność za długi spółki w organizacji. Ciekawe rozważania w tej kwestii poczynił niedawno Sąd Najwyższy (sygn. akt V CSK 118/19).

Kto odpowiada za długi spółki w organizacji?

Podstawowa reguła w tym zakresie jest stosunkowo jasna. Zgodnie bowiem z art. 13 § 1 ksh:

Za zobowiązania spółki kapitałowej w organizacji odpowiadają solidarnie spółka i osoby, które działały w jej imieniu.

Nie sposób nie zauważyć, że przepis ten obciąża pewną kategorii osób – czyli osób „funkcyjnych” – odpowiedzialnością za cudzy dług, czyli dług spółki. Powodem tej szczególnej regulacji jest oczywiście konieczność zapewnienia bezpieczeństwa obrotu. Jeżeli bowiem określone osoby chcą działać zanim spółka powstanie (czyli przed wpisem do KRS) to powinni ponosić za to odpowiedzialność. Inaczej – jeżeli ostatecznie spółka nie będzie wpisana – nie będzie też osoby odpowiedzialnej. Jeżeli zaś „funkcjonariusze” (np. zarząd czy pełnomocnicy) nie chcą jej ponosić, to powinni poczekać na wpis do KRS.

Czy odpowiedzialność za długi spółki w organizacji jest oczywista?

Ciekawa kwestia właśnie na tym tle trafiła na wokandę Sądu Najwyższego. W  wyroku z dnia 10 września 2020 r. (v csk 118-19-1) Sąd ten poczynił kilka celnych uwag na gruncie właśnie art. 13 ksh.

Sprawa dotyczyła pożyczki udzielonej spółce w organizacji. Kwota do odzyskania była spora – 20.000.000,- zł. Nic zatem dziwnego, że wierzyciel poszukiwał osób odpowiedzialnych za dług. W związku z tym pozwał spółkę z o.o. (tę, która powstała po wpisie tej w organizacji do KRS) oraz osobę podpisującą umowę pożyczki w imieniu spółki w organizacji (jej rola nie została wyjaśniona, ale to nie ma znaczenia). Ważne jest to, że kwota pożyczki została przekazana spółce już po jej powstaniu, czyli po wpisie do KRS. Spółka pieniędzy nie oddała i została postawiona w stan likwidacji. Można by rzec – takie sytuacje można spotkać prawie codziennie. Jednak tutaj w cały ten proceder zaangażowana była jeszcze spółka in statu nascendi, i to właśnie świadczy o wyjątkowości tej sprawy.

Sądy obu instancji – czyli Sąd Okręgowy i Sąd Apelacyjny – zasądziły całą kwotę solidarnie i od spółki (już w likwidacji) oraz owego „funkcjonariusza”. Uznały bowiem, że umowę zawarto w czasie powstawania spółki, zatem moment wypłacenia pożyczki nie ma znaczenia. Należy zastosować zasadę wynikającą z art. 13 § 1 ksh.

Od wyroku tego ów funkcjonariusz wniósł skargę kasacyjną, zaś Sąd Najwyższy podzielił jego stanowisko.

Odpowiedzialność za długi spółki w organizacji – czyli właściwie za co?

Rozważania Sądu Najwyższego dotyczą kwestii zdaje się podstawowej, czyli tego jak należy rozumieć pojęcie „zobowiązanie”. Otóż SN wyjaśnił, że „zobowiązanie” to nic innego jak „dług”. Natomiast czymś zupełnie innym jest stosunek prawny, z którego ów dług wynika. Artykuł 13 ksh stanowi zaś o odpowiedzialność za dług a nie za stosunek prawny. A z pojęciem długu – w przypadku umowy pożyczki – mamy do czynienia najwcześniej po przekazaniu kwoty pożyczki. Wcześniej po stronie pożyczkobiorcy jest co najwyżej roszczenie o wypłatę pożyczki.

Skoro jednak pożyczka została wypłacona już po wpisaniu spółki do KRS, to odpowiedzialność za taki dług ponosi tylko dłużnik. Artykuł 13 § 1 ksh nie może mieć zastosowania. W rezultacie Sąd Najwyższy uchylił oba wyroki i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania.

Czy zawierać umowy ze spółkami w organizacji?

Zawieranie umów ze spółkami w organizacji – a tym bardziej traktowanie ich jako pełnoprawnych uczestników obrotu – może okazać się błędem. Nie dość bowiem, że spółka taka może ostatecznie nie powstać, to za zawarte przez nią umowy nikt nie będzie odpowiadał. Zatem za każdym razem, kiedy pojawi się okazja czy konieczność zawarcia takiej umowy, warto przeanalizować, jak kształtować będzie się odpowiedzialność za długi. Inaczej, jak w tym przypadku, 20.000.000,- zł nigdy nie zostanie spłacone.

Niestety, z uwagi na stan epidemii czas oczekiwania na wpis w KRS jest dłuższy niż zwykle. W niektórych sądach trwa to wiele miesięcy. Jednak nie warto ulegać pokusie „szybkiej transakcji”. Jeżeli jednak jest to konieczne, to trzeba pomyśleć o dodatkowych zabezpieczeniach. Na szczęście po wpisie spółki do KRS z odpowiedzialnością jest już dużo lepiej.

Karol Sienkiewicz
Podobne artykuły

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *